Uwiedzenie Cecile Volanges cz. 2

data dodania: 11.01.2011 •  dodał: laseczka69 •  Zobacz wszystkie opowiadania erotyczne na Slicznotka.pl

Wrócił po dwóch tygodniach do zamku późno w nocy. Najpierw spotkał się ze służącym i wysłuchał jego wiadomości, a potem na popołudniowym spacerze dyskretnie podszedł do małej Volanges i się z nią przywitał. Zaczął ciepło z nią rozmawiać zapewniając ją o swojej do niej miłości, a cały czas myślał o tym, że właśnie teraz ma swój okres płodności. Jeśli dzisiaj i w ciągu najbliższych dni będzie się z nią kochał to na pewno zajdzie z nim w ciążę. Pragnął ją jeszcze bardziej zdeprawować zanim zorientuje się, że jest w ciąży. Tuż przed rozstaniem powiedział:



- Przyjdź do mnie dzisiaj po kolacji późnym wieczorem. Tutaj masz klucz abyś mogła wyjść ze swego pokoju, tylko go nie zgub, a tuż przy drzwiach mojej sypialni znajdziesz klucz do mojego pokoju a gdyby mnie nie było to możesz się rozebrać i zaczekać na mnie w mym łożu.



Serce Cecile zabiło żywiej na myśl o tym dzisiejszym wieczornym spotkaniu. „Jednak o mnie nie zapomniał” pomyślała i szybko, dyskretnie schowała klucz za podwiązkę. Po wieczornym pożegnaniu się z matką i pokojówką położyła się do swojego łoża. Po życzeniu dobrej nocy wyszły obie a matka zamknęła drzwi na klucz. Kiedy ich kroki zamarły na korytarzu i zapadła cisza, Cecile wstała i kluczem otrzymanym od wicehrabiego otworzyła drzwi i rozejrzała się po korytarzu. Nie było nikogo więc cicho zamknęła za sobą drzwi i przez nikogo nie zauważona pobiegła do pokoju wicehrabiego. Tuż przy drzwiach do jego pokoju odnalazła klucz otwierający drzwi do jego sypialni. Otworzyła je i weszła a klucz zostawiła na swoim miejscu. W pokoju nie było nikogo. Rozejrzała się po nim gdyż pierwszy raz w nim była. Na wprost stało duże łoże już rozścielone a nad nim wisiał obraz przedstawiający nagą kobietę śpiącą na łożu. Długo przypatrywała się obrazowi. Była to „Śpiąca bogini Wenera”. Rozejrzała się ponownie i zobaczyła duże stojące lustro, takie że można było w nim widzieć całą swoją sylwetkę. Zadumała się. Powolnym ruchem rozwiązała tasiemki od swojej koszuli nocnej i zrzuciła ją na podłogę. Stała przed lustrem naga i podziwiała swoją sylwetkę, swoje ciało z przodu, z boku, z tyłu a potem obróciła się i popatrzyła na obraz. Miał rację wicehrabia, że przyrównał jej ciało do tego na obrazie i że mogłaby pozować do portretu jak tamta kobieta. „Moje ciało jest żywe a tamto na obrazie jest martwe” – pomyślała. Zaczęła powoli dotykać swych już zarysowujących się piersi ale nie odczuła żadnej reakcji czy podniecenia. „Będę musiała zaczekać na jego powrót” pomyślała i podeszła do łoża, odkryła kołdrę i usiadła na łożu. Przejechała dłonią po prześcieradle na którym spał jeszcze poprzedniej nocy wicehrabia, popatrzyła jeszcze raz na obraz i położyła się na łożu przyjmując pozycję kobiety z obrazu. Lustro było tak ustawione, że widziała swoją postać odbitą w lustrze i mogła wpatrywać się w nie. Jej podziw do siebie coraz bardziej wzrastał. Przytuliła policzek do prześcieradła i głęboko wciągnęła powietrze przez nos. Prześcieradło było przepełnione jego zapachem, jego męskimi perfumami i zakręciło się jej w głowie od tego zapachu a w skroniach poczuła znajome pulsowanie krwi. Zapach ten spowodował, że wzrosło w niej podniecenie. Naciągnęła na siebie kołdrę aby jeszcze mocniej czuć jego zapach. Czekała z utęsknieniem na niego aby wziął ją w swe ramiona i wyzwolił w niej cielesne żądze obcowania z mężczyzną. Czekanie na niego przeciągało się coraz bardziej. Powieki zaczęły jej ciążyć, że nie zauważyła kiedy w końcu zasnęła w jego łożu.



Po rozstaniu się z małą Volanges wicehrabia pojechał konno do sąsiedniego zamku na spotkanie z baronową de XXX. Jej męża w tym czasie nie było, więc dopiero gdy było już bardzo późno opuścił jej sypialnię zabawiając się z nią w jej łożu pod nieobecność męża. Wracał szybko co koń wyskoczy, bo przecież na niego czeka ta mała Volanges. Wpadł do zamku gdy zegar na wieży wybijał jedenaście uderzeń. Szybko pobiegł do swego pokoju, ale przed drzwiami się zatrzymał, poprawił ubranie i włosy, otworzył kluczem drzwi i wolnym krokiem wszedł do swego pokoju. Zapalił wszystkie świece na obu świecznikach i podszedł do łoża na którym już spała obecnie jego najmłodsza kochanka, postawił oba świeczniki tuż przy łożu aby lepiej oświetlały śpiącą postać i wolno zaczął się rozbierać. Gdy się już w końcu rozebrał do naga poszedł do łazienki i nalał wody do balii. Wrócił do pokoju i podszedł do łoża na którym spała spokojnym snem mała Volanges. Popatrzył na jej spokojną twarzyczkę i na jej koszulę nocną leżącą przed lustrem. Chwycił za brzeg kołdry i zaczął jak poprzednim razem powoli ją odkrywać odsłaniając nagie ciało śpiącej spokojnie małej Volanges. Odrzucił kołdrę i pochylił się nad śpiącą postacią. Mała Volanges spała ni to na boku ni to na brzuchu eksponując swój rozkoszny tyłeczek. Podszedł do niej od tyłu i powoli opuszkami palców przejechał po jej wypiętym tyłeczku a potem zaczął zmysłowo głaskać i gładzić wewnętrzną stronę ud. Długimi, posuwistymi ruchami ruchami rąk przenosił obiekt pieszczot na jej biodra, lędźwie, piersi i z powrotem w stronę ud. Jego pieszczoty spowodowały, że mała Volanges zaczęła cichutko jęczeć i przewróciła się na plecy i rozłożyła lekko nóżki odsłaniając swoją muszelkę. Uwielbiał budzić śpiące kobiety w ten sposób. Pochylił się nad jej muszelką i przejechał po niej językiem. Cecile przebudziła się i w świetle licznych świec ujrzała wicehrabiego liżącego jej muszelkę. Zdążyła już poznać to uczucie. Uśmiechnęła się, uniosła i założyła swe nóżki na jego barki aby umożliwić mu lepszy dostęp do swej muszelki. Nie przeliczyła się. Język wicehrabiego od razu zaczął wwiercać się do jej środka a Cecile położyła swe dłonie na jego czuprynie naciskając aby głębiej w nią wchodził i odpowiadała mu tylko coraz głośniejszym niepohamowanym jęczeniem. Gdy Cecile poczuła oprócz języka jeszcze palce w swej muszelce jak się w nią wciska i stymuluje ruchy penisa to ogarnęła ją fala gorąca i zaczęła głośno jęczeć nie obawiając się, że ktoś może usłyszeć. W tej części zamku nikt przecież nie mieszkał. Po chwili wicehrabia zrzucił z siebie jej nóżki, wstał, wziął ją na ręce i zaniósł do łazienki, gdzie była już przygotowana kąpiel w ogromnej balii. Ostrożnie położył ją w niej a potem sam też zanurzył się w wodzie. Wziął mydło i wstając podał jej mydło mówiąc:



- Namydlij teraz całe moje ciało.



Cecile była trochę zaskoczona, gdyż do tej pory to ją namydlano, spłukiwano ale chętnie wzięła mydło i powoli zaczęła namydlać całe ciało od góry w dół, nie zostawiając ani jednego nienamydlonego skrawka ciała. Szczególnie z upodobaniem namydlała jego sterczącego penisa i podziwiała jego wielkość. Zastanawiała się, jak coś tak długiego i grubego potrafi się zmieścić w jej muszelce. Po skończeniu namydlania wicehrabia usiadł w balii a Cecile zaczęła opłukiwać górną część ciała, gdzie nie sięgała woda. Gdy Cecile skoczyła spłukiwać jego ciało, wicehrabia objął ją ramieniem i przytulił ją do siebie a potem posadził ją przed sobą i powiedział:



- Poprzednim razem nauczyłem Cię wielu słów po łacinie. Chciałbym się przekonać czy je zapamiętałaś.



Gdy zadawał jej pytania, w tym czasie zmysłowo obiema rękoma głaskał i pieścił jej piersi, biodra, muszelkę i jej nóżki. Między zadawanymi pytaniami koniuszkiem języka pieścił jej uszko, szyję. Cecile pod wpływem tych pieszczot była coraz bardziej podniecona. Ciężko i głośno oddychała i dyszącym głosem odpowiadała na jego pytania. Gdy skończył ją egzaminować doszedł do wniosku, że w sumie dobrze nauczyła się łacińskich słówek robiąc kilka małych błędów. Po kąpieli ponownie wziął małą Volanges na ręce i zaniósł ją z powrotem do sypialni a ona zaplotła na jego szyi swe rączki i z niecierpliwością czekała na dalszy rozwój wydarzeń.



- Lubię Cię nosić na rękach, jesteś taka lekka. Chcesz go wziąć do ust – spytał ją raczej przez grzeczność.



- Chętnie jeszcze raz zasmakuję Twojego nasienia – odpowiedziała podnieconym głosem.



- Ja też mam jeszcze ochotę na Twoją muszelkę – powiedział. – To w takim razie możemy sobie nawzajem pieścić językiem i ustami.



- A można tak? – odpowiedziała z przejęciem.



- Oczywiście, że można.



Wicehrabia pocałował ją w usta z języczkiem a potem opuścił rękę podtrzymującą ją za plecy i chwycił ją obiema rękami za biodra. Cecile z przestrachu krzyknęła ale nie upadła na podłogę tylko zawisnęła głową w dół. Jej obawy, że może upaść na podłogę były bezpodstawne. Wicehrabia mocno trzymał ją za biodra, a jej uda opierały się na jego barku. Chwyciła za jego biodra i przytuliła się do jego ciała mocno go obejmując, mając przed sobą pępek wicehrabiego ale do jego penisa ustami już nie mogła dosięgnąć. Jej nóżki były wysoko w górze i szeroko rozłożone a na swej muszelce poczuła język wicehrabiego.



- Nie mogę go dosięgnąć – zawołała.



- Poradzimy coś na to – odpowiedział jej i usiadł na krześle.



Ciało małej Volanges opuściło się trochę, tak że nie miała już problemu z dosięgnięciem ustami do penisa. Jedną rączką nakierowała penisa ku swym ustom i objęła go wargami. Objęła z powrotem za biodra a głową zaczęła poruszać odchylając się i przybliżając do ud ssając delikatnie jego głowicę. Była już mocno podniecona gdyż język wicehrabiego nie próżnował i jednocześnie podniecała ją myśl o bliskim ponownym skosztowaniu męskiego nasienia. Zastanawiała się jak smakuje mu jej muszelka. Długo musiała ssać jego penisa zanim wreszcie z ulgą poczuła jak przedmiot jej pieszczot zaczyna wyrzucać z siebie porcje nasienia. Było jej mniej niż poprzednim razem, więc nie miała problemu z połykaniem. I wtedy fala gorąca i rozkoszy ogarnęła jej całe ciało w czasie którego ssała i połykała aż cała zawartość wylądowała w jej żołądku. Po skończeniu jej ciało ogarnęła jakaś niemoc. Wicehrabia pomógł jej stanąć na nogi, ponownie usiadł na krześle i wykorzystując fakt, że jego penis nadal był twardy, pomógł małej Volanges usiąść okrakiem na swoich kolanach i nakierował swego penisa ku wlotowi jej muszelki, która była mocno zwilżona swymi sokami a potem chwycił ją za biodra i pomógł jej nadziać się na swego penisa. Cecile jęknęła głośno gdy pierwszy raz nadziała się na niego odczuwając przy tym ból i musiała kilka razy podnosić się i opadać aby jego gruby penis wszedł całkowicie w jej pochwę rozpychając jej ścianki. Ale teraz to był przyjemny ból. Jej zwilżona własnymi sokami pochwa po kilku ruchach przestała boleć a zamiast bólu zaczęła odczuwać rozkosz. Gdy Cecile miała go już całego w sobie to wicehrabia wziął jej ręce i zaczął ją odchylać od siebie, aż do poziomu, kładąc ją sobie na udach. Jej ręce, główka bezwładnie zwisały w dół a jej włosy dotykały podłogi. Przechylił się jeszcze bardziej do przodu i wygodnie ułożył sobie małą Volanges na udach a potem silnie chwycił za jej biodra i zaczął ją sobie na udach przesuwać do przodu i do tyłu. Był silny, sprawny, wysportowany a mała Volanges lekka, więc nie miał żadnych problemów w uprawianiu miłości w tej pozycji. Cecile bezwładnie leżała na jego udach i biernie poddawała się. Jej ręce, główka, włosy bezwładnie zwisały dotykając dywanu. Bardzo dobrze czuła jego twardego penisa jak porusza się w jej wnętrzu. Jej rola ograniczała się tylko do jęczenia z rozkoszy. Swymi szeroko otwartymi oczami mogła jeszcze patrzeć na odbicie jej i wicehrabiego w lustrze, jak ją nasuwa na swego penisa i odsuwa jakby nic nie ważyła. „Ależ on jest silny” pomyślała z dumą a jej ciało zaczęło drżeć z rozkoszy jakiej teraz zaznawała. Z ust jej wydobywał się przeciągły jęk i nie musiała zakrywać ust aby go stłumić. Głośno jęczała z rozkoszy i myślała tylko o tym aby ta chwila trwała jak najdłużej, niech nie przerywa. Nie wiedziała jak długo to już trwa, gdy nagle zatrzymał się i poczuła jak z jego penisa zaczynają tryskać w głąb jej ciała jeden po drugim silne, obfite wytryski i uderzają o ścianki głęboko w jej wnętrzu. Cecile głęboko oddychała i odpoczywała leżąc mu na udach a głowę i ramiona nadal jej zwisały. Z ulgą odetchnęła gdy wicehrabia przyciągnął ją wreszcie do siebie aż usiadła mu z powrotem na kolanach i przytulił ją do siebie, gdyż pozycja w jakiej leżała była już dla niej niewygodna. Obejmowała go rączkami i przytulała się do jego ciała i nadal miała go w muszelce, aż w końcu wyczuła jak powoli mięknie i wysuwa się z jej muszelki. Po chwili wstał razem z nią, wziął ją na ręce i położył małą Volanges na łożu. Usiadł obok niej tak, że jego penis był tuż przy jej główce.



- Powinnaś teraz wziąć go w usta i wylizać resztki i zadbać o jego czystość. Zrób to.



Cecile przechyliła się aby być bliżej jego penisa i wzięła go do rączki. Był cały śliski od spermy i jej soków i taki miękki. Nie mogła zrozumieć dlaczego jeszcze przed chwilą był taki duży, ogromny, wprost wspaniały, a teraz jest taki mały, taki niepozorny. Powoli zbliżyła usta do niego. Nie bardzo chciała wziąć go w usta ale nie umiała mu się przeciwstawić, nie umiała powiedzieć NIE.



- Czy coś się stało – usłyszała jego głos – dlaczego się wahasz. Przecież już to robiłaś. Jak go wyliżesz to odzyska swoją twardość i będzie mógł ponownie wejść do Twej muszelki.



Obietnica, że jeszcze raz będzie go miała w sobie, że jeszcze raz go poczuje w sobie i ponownie zazna rozkoszy przemógł jej opór i z lekkim wahaniem ujęła go w palce i wzięła go w usta. Zaczęła wylizywać resztki męskiego nasienia zmieszanego z jej sokami. Smak był teraz inny. Poznała teraz jak smakują jej własne soki. Jak skończyła wylizywać to wstała i podeszła do stołu i nalała sobie do pucharu wina i wypiła łapczywie aby zagłuszyć smak jaki jej pozostał w ustach i ponownie wróciła do łoża. Wicehrabia teraz leżał na wznak na plecach i wyciągnął do niej rękę. Cecile podeszła i z powrotem położyła się na łożu i przytuliła się do jego ciała. Polubiła miłosne igraszki. Myślała teraz o tym co z nią teraz zrobi, co wymyśli. I nie pomyliła się.



- Połóż się na boku – usłyszała.



Posłusznie ułożyła się jak jej kazał twarzą do niego a on podniósł jej nóżkę, którą miała na wierzchu i zaczął układać się między jej nóżkami. Przytknął swego penisa do jej jeszcze mokrej muszelki i zaczął powoli wpychać swego penisa do jej środka. Tym razem nie miał żadnych oporów z wprowadzeniem penisa do jej muszelki. Jej bardzo mokre ścianki muszelki posłusznie rozstąpiły się wpuszczając gościa do środka. Ułożył się wygodnie przyciągając główkę małej Volanges do siebie i zaczął ją całować, a ona instynktownie włożyła swój języczek mu do ust. „Domyślna dziewczynka” – pomyślał. Aby jeszcze bardziej rozchylić jej muszelkę to zarzucił jej nóżkę na swe ramię. Teraz jego penis maksymalnie zagłębiał się w jej pochwę. Cecile od razu odczuła zmianę. Czuła jak zagłębia się w nią jeszcze bardziej, jak czubek silnie uderza o dno jej pochwy. Przestała całować wicehrabiego i biernie poddawała się jego pchnięciom ciężko dysząc i jęcząc. Z wielką ulgą przyjęła wreszcie wytryski bijące o jej dno muszelki. Uwolnił jej nóżkę z ramienia a ona mocno go objęła i przytuliła się do niego. Pamiętała jeszcze wysunięcie się miękkiego penisa z jej muszelki, przytulenie przez wicehrabiego a potem jeszcze oparcie główki na jego torsie i zmęczona zapadła w sen. O świcie de Valmont obudził małą Volanges, pomógł jej się ubrać zawiązując tasiemki na jej koszuli nocnej i otworzył drzwi.



- Przyjdź do mnie dzisiaj wieczorem, będę na Ciebie czekał i będę miał dla Ciebie mały prezent – zachęcił ją do dalszych odwiedzin jego sypialni.



- Jaki prezent, jaki? – zaszczebiotała z ciekawości Cecile.



- Jak przyjdziesz to się dowiesz, a teraz już idź i aby nikt Cię nie zauważył – odpowiedział jej.



Cecile na pożegnanie wspięła się na paluszki i pocałowała wicehrabiego a następnie opuściła jego sypialnię i wróciła przez nikogo nie zauważona do swojego pokoju.
Osadź:  


Dodaj:  


Share:  
| MORE!